Polska moda współczesna - szkic


Polska moda współczesna - szkic

Kiedy poproszono mnie o krótką wypowiedź dotyczącą polskiej mody do niniejszego katalogu, przyjąłem tę propozycję z ogromną radością. Poczułem, że wreszcie będę mógł przelać na papier wszystko, co widziałem i wszystko, co wiem na temat krajowej mody. Ucieszyłem się również, że będę czynnie uczestniczył w kolejnym przedsięwzięciu, które ma szansę wnieść istotny wkład w polską modę i kulturę. Jednak, kiedy przyszło do pisania – poczułem przerażenie. Bo właściwie o czym mam napisać? Czy mam obnażać przebijając balonik, który nadmuchują polskie media tworząc mity o sukcesie polskiej mody? Czy raczej wpisać się w tendencję i udowadniać jak jest idealnie? Czy mam podjąć analizę historyczną zjawiska, którego historia jest chaotyczna, niedopracowana, a być może w ogóle jej nie ma? A może powinienem wesprzeć, pochwalić tych, którzy trwonią krwawicę, by kreować w Polsce modę? Cóż, o wiele łatwiej byłoby mi pisać o modzie paryskiej, londyńskiej, skandynawskiej czy choćby japońskiej. Ale co napisać o tej polskiej?!

Problemy i przeszkody

Problemów w pisaniu o współczesnej, polskiej modzie jest kilka. Najważniejszy z nich to hmm… brak mody? Moda w Polsce wciąż się rozwija, raczkuje gdzieś na pograniczu światowego rynku i być może dopiero w przyszłości będzie można poddać ją rzetelnej analizie. Jej rozwój napotyka ponadto na liczne przeszkody. Oprócz oczywistych względów finansowych, w biedniejszym kraju dużo mniej ludzi decyduje się na inwestowanie w modę, a znaczącym problemem jest brak rzetelnej krytyki i analizy. Mam na myśli zarówno analizy powstające w instytucjach naukowych, jak również krytykę, która odbywałaby się na łamach polskich mediów głównego nurtu. Krajowa prasa i telewizja poza nielicznymi wyjątkami, traktuje pokazy mody głównie jako wydarzenie towarzyskie.  

Analizę polskiej mody utrudnia również to, że wciąż nie można jej ogólnie scharakteryzować pod względem estetycznym. Modę kreowaną w Paryżu czy Londynie można bardzo ogólnie opisać. Np. moda londyńska jest kolorowa, rewolucyjna, wypływa z twórczego zamętu, charakteryzuje ją nieustanny progres. Modę paryską można by określić mianem wyrafinowanej awangardy, zdystansowanej wobec nowinek, która bazuje na klasyce i japońskiej dekonstrukcji. Taki opis jest zawsze pewnym uproszczeniem, niemniej ułatwia on niezbędną do analizy charakterystykę ogólną. Polskich projektantów nie da się opisać za pomocą cech ogólnych z kilku przyczyn. Pierwsza z nich to brak wiodącej uczelni, która kształciłaby wedle konkretnej szkoły, pracowni czy tradycji tak silnej, by wpłynąć na twórczość pokolenia czy grupy twórców. Modę determinuje również charakter tutejszych metropolii. Polskie miasta po Holokauście to kulturowe monolity, w których dominuje jedna kultura – białego Polaka katolika. To z kolei wpływa na brak akceptacji dla odmienności. Na naszych ulicach wciąż mniej wypada niż w Berlinie, Rzymie czy Londynie. To oczywiście się zmienia. Młodzi Polacy coraz bardziej przypominają mitycznych londyńczyków czy berlińczyków. Proces zachodzi jednak dość powoli, ponieważ polskie społeczeństwo odzwyczaiło się od różnorodności, która 70 lat temu była tu normą. Problem polskich miast wynika także z braku ciągłej tradycji tworzenia mody, którą może się poszczycić Mediolan, Paryż czy Antwerpia. Tradycję zniszczyła bądź w ogóle uniemożliwiła

jej powstanie – historia. Najpierw trudna sytuacja kraju trwającego pod zaborami, potem II wojna światowa, zrównanie z ziemią Warszawy – miasta, z racji na stołeczność najbardziej szykownego, zdziesiątkowanie inteligencji oraz doprowadzenie do ubóstwa mieszkańców wszystkich ośrodków miejskich w Polsce. Komunizm dokończy dzieło zniszczenia likwidując resztkę własności prywatnej. Na jej miejscu powstają państwowe koncerny odzieżowe, w których szczęśliwie jaśnieją takie nazwiska jak Jerzy Antkowiak czy Barbara Hoff – jedni z nielicznych dizajnerów, których projekty nie odbiegają od poziomu światowego. To jednak za mało żeby zbudować tradycję mody, zwłaszcza że po 89 roku to lepsze dziedzictwo PRL-u również zostaje zaprzepaszczone. Firmy bankrutują, nawet te zdawałoby się dobrze ugruntowane, takie jak choćby Moda Polska. Polacy zachłystują się tanią azjatycką masówką. W latach 90. na rynku pojawiają się pierwsze nowoczesne pisma kobiece i pierwsze projektantki takie jak m.in. Joanna Klimas i Teresa Seda. To początek polskiej mody współczesnej.  

Sytuacja współczesna. Próba uogólnienia

Dziś rozwijający się rynek mody w Polsce, choć niedofinansowany przez biznes i wspierany tylko przez nieliczną grupę zapaleńców, wydaje się być jednak pełen różnorodności i twórczego potencjału. Spróbuję stworzyć szkic współczesnej mody polskiej.  

Najbardziej spektakularnym segmentem rynku są znani polscy projektanci. Ci, których możemy oglądać w mediach w towarzystwie gwiazd i którzy sami pełnią w pewnym sensie rolę osób publicznych. Są to m.in. Gosia Baczyńska, Maciej Zień, projektanci duetu Paprocki&Brzozowski, Dawid Woliński oraz Tomasz Ossoliński. Większość z nich wykonuje projekty na zamówienie osób zamożnych, a część projektantów regularnie pokazuje również dwie pełne kolekcje w roku – co należy do normy światowej. Wydaje się, że mimo splendoru, który wokół nich panuje, sytuacja projektantów nie jest najlepsza. Bo cóż z tego, że są znani i organizują imponujące pokazy. Cóż z tego, że mainstreamowe media traktują ich jak gwiazdy wielkiego formatu, jeżeli rynek dopiero raczkuje. Ubrania dizajnerów kupują tylko najbogatsi, a jak wiemy nagromadzenie milionerów w Polsce jest nieporównywalnie mniejsze niż np. w Moskwie. Udało im się jednak stworzyć namiastkę polskiej mody typu high fashion, która wspierana przez media kolorowe i tzw. gwiazdy, ma szanse przetrwania. Być może w przyszłości powstanie w Polsce dom mody chociażby o znaczeniu ogólnokrajowym. Ostatnim objawieniem w tym sektorze rynku był Łukasz Jemioł, utalentowany projektant, którego wspiera jedna z najsłynniejszych topmodelek świata, Polka – Anja Rubik.  

Kolejny segment rynku to nowoczesny dizajn użytkowy. Dwie najważniejsze projektantki tego nurtu to Ania Kuczyńska i Justyna Chrabelska. Marki, pod względem estetycznym można zaklasyfikować do nurtu minimalistyczno-romantycznego. Obie dizajnerki kreując swoje marki w konsekwentny sposób, unikają raczej błysku fleszy, regularnie wypuszczają autorskie kolekcje i kierują je do świadomych współczesnej mody mieszkanek dużych miast. Ich ubrania nie należą do najdroższych.  

Ania Kuczyńska zasłynęła również z kooperacji artystycznych, spośród których na szczególną uwagę zasługuje kolekcja wykorzystująca dzieła znanego polskiego grafika Karola Śliwki, twórcy m.in. logo banku PKO. Kuczyńska stworzyła również, razem z grafikiem Michałem Łojewskim, markę UEG – proste ubrania wykonane głównie z tyveku i uzupełnione grafiką, która zajmuje naczelne miejsce w każdym z projektów i zwykle oprócz wymiaru estetycznego pełni również funkcję manifestu.  

Kooperacje artystów z projektantami mody zdarzają się częściej. Najgłośniejszym projektem artystyczno-modowym ostatniego czasu była pierwsza kolekcja Marios Dik. Linia powstała w wyniku współpracy polsko-włoskiego duetu projektantów, działających jako label Marios i Karola Radziszewskiego – młodego artysty, tegorocznego laureata Paszportu Polityki i założyciela oraz redaktora naczelnego jednego z najważniejszych gejowskich art zinów na świecie – Dik Fagazine.  

Można wymienić również kilku dizajnerów, którzy tworzą pod wpływem twórczości słynnej antwerpskiej awangardy i projektantów japońskich ery postmodernizmu. Projektanci ci nieregularnie wypuszczają niewielkie kolekcje bądź tworzą pojedyncze wzory ubrań. Są to m.in.: Dagmara Rosa, Bartek Michalec, label Oluhi oraz debiutująca w zeszłym roku pełną kolekcją Anna Poniewierska – niegdyś szefowa działu mody polskiej edycji magazynu Elle. Do powyższego nurtu można zaliczyć również twórczość Łukasza Pyciora i Marka Adamskiego. Oni jednak projektują niezwykle sporadycznie.  

Nie sposób zapomnieć o modzie typowo ulicznej związanej z estetyką kultury hip hopu, w której wiodą prym marki: Prosto, Turbokolor oraz Ambrosia. Typowo streetwearowy charakter mają również kolekcje labelu związanego z warszawską Pragą – Green Establishment.  

Oprócz wymienionych projektantów i pobieżnie opisanych nurtów, w Polsce działa bardzo wielu młodych zdolnych, którzy regularnie wypuszczają kolekcje lub krótkie linie ubrań. Do nich należą m.in.: Michał Szulc – jeden z najciekawszych projektantów prezentowanych podczas pierwszego łódzkiego tygodnia mody, Asia Wysoczyńska i Maldoror, którzy swoje projekty sprzedają za pośrednictwem kultowego londyńskiego portalu www.notjustalabel.com, a także Jagoda Piekarska, Konrad Parol, Łukasz Czajkowski, Anna Pitchouguina, Gregor Gonsior, duet Alexis & Pony i marki Misbehave, Justin Iloveu oraz Paradecka. Swój wkład w promocję młodych polskich projektantów mają głównie trzy polskie butiki: Spot w Poznaniu, Blind oraz RS1 w Warszawie, gdzie ciuchy młodych zdolnych pojawiają się obok światowych marek, takich jak choćby Comme des Garçons.  

Na koniec chciałbym wspomnieć o niektórych sukcesach zagranicznych naszych rodaków. Oprócz mitycznego Arkadiusa, którego potencjał dostrzegła m.in. najsłynniejsza dziennikarka świata mody Suzy Menkes, sukces w Londynie odniosła również Katarzyna Szczotarska. Jedna z jej kreacji znalazła się nawet w zbiorach Victoria and Albert Museum i prezentowana jest na stałej wystawie dotyczącej mody. Jeżeli chodzi o najmłodszych Polaków, których sukcesy możemy śledzić głównie poza Polską, należy wspomnieć o Krystofie Stróżynie, który swoje kolekcje pokazuje regularnie podczas londyńskiego tygodnia mody. W Londynie działa również projektant biżuterii urodzony na Śląsku – Tomasz Donocik. Donocik poza pracą dla prestiżowych marek biżuterii, konsekwentnie i sukcesywnie kreuje swoją autorską markę. Od niedawna m.in. w Paryżu, Londynie, Hongkongu, Sydney, USA i Nowej Zelandii można natknąć się na ubrania młodzieżowej, postrockowej marki Popissue, której projektantem jest mieszkający w Australii Polak – Konrad Opala.

Moda na modę

W Polsce zapanowała moda na modę. O modzie się wiele rozmawia. W kilku dużych miastach odbywają się regularnie modowe imprezy, festiwale i konkursy. I właściwie każda z modowych imprez cieszy się zainteresowaniem tłumów. Na szczególną uwagę zasługuje m.in. festiwal Art and Fashion w Poznaniu. Do udziału w ostatniej edycji udało się ściągnąć m.in. Tomka Sadurskiego - jednego z najbardziej znanych rysowników mody na świecie i Wojtka Onaka – początkującego twórcę sesji i filmów mody, który pracował już z największymi nazwiskami świata, takimi jak Alexander McQueen i Nick Knight. Festiwal zgromadził ponadto grupę kreatywnych młodych ludzi, którzy chcą w przyszłości tworzyć modę. Wszyscy oni, lub ogromna ich większość, pochodziła z Polski, a ich prace powstałe na poznańskich warsztatach zdradzają ogromny potencjał przyszłych projektantów, rysowników i dziennikarzy. Poznański festiwal odbył się w przestrzeniach

domu handlowego Stary Browar i był dowodem na to, jak łatwo można wspierając modę promować wielki biznes.  

Dużą rolę odgrywają również przedsięwzięcia kulturalno-modowe (połączone ze sprzedażą lub promocją ubrań), które wyrastają z kultury miejskiego undergroundu. Odbywają się w klubach, piwnicach, przestrzeniach czasowo na modę zaadoptowanych. I tu warto wymienić chociażby warszawskie Przetwory, podczas których ubrania i dizajn tworzy się z odzyskiwanych materiałów. Impreza odbywa się co roku w innej przestrzeni, która znajduje się w momencie przekształcenia, np.: PRL-owski sklep z dywanami, na miejscu którego za chwilę stanie uniwersytet. Zaś w Krakowie, w znanym klubie Pauza, odbyła się niedawno pierwsza edycja Cracow Vibe Project. Targi mody, sztuki i dizajnu połączone zostały z imprezą klubową. Podobne targi odbywają się w Centrum Cybernetyki – starej fabryce ulokowanej w samym środku Służewca Przemysłowego, czyli nowej biznesowej dzielnicy Warszawy. Centrum Cybernetyki ma być miejscem, gdzie odbywać się będą warsztaty dla tych, którzy modę chcą poznawać, a także o niej dyskutować. W planach Centrum jest również stworzenie profesjonalnego miejsca dla kupców, którzy mogliby tu co sezon hurtowo zamawiać kolekcje projektantów.  

I tak można by wymieniać bez końca…

Moda = kultura

Jak widać, mimo nieco przygnębiającego wstępu udało mi się, trochę niechcący, udowodnić, że (parafrazując Wacława Potockiego) Polska modą stoi. Cóż mimo dobrego wrażenia, wciąż nie wiadomo co będzie dalej. Myślę, że wszystko w naszych rękach, ponieważ polską modę trzeba wspierać, czyli o niej pisać, promować ją i kupować. Ważnym wydarzeniem sprzyjającym polskiej modzie są również szczecińskie inSPIRACJE. Bez prac zgromadzonych tu fotografów, projektantów i stylistów mody w Polsce po prostu by nie było. (...), poza mową nie ma Mody totalnej, nie ma żadnej Mody istotnej – napisał kiedyś Roland Barthes w swoim słynnym dziele System mody. Myśląc o mowie miał na myśli język pisania o modzie oraz np. Fotografię, dziś można by dodać do tego m.in.: film mody oraz działania artystyczno-kuratorskie. Zarówno pisanie o ubraniach, jak i ich fotografowanie sprawia, że przestają one być jedynie rzeczami, które chronią nas przed gorącem lub zimnem; sprawia że nabierają dodatkowych znaczeń, stając się tzw. ubiorem ikonicznym, z którym wiążą się pewne skojarzenia, mity i wyobrażenia. Mowa, bez której nie ma mody przez wieki stworzyła znaczenia, które spowodowały, że dziś moda stoi bardzo blisko sztuki i jest niezwykle ważnym elementem kultury. Dlatego mówmy jak najwięcej o modzie.

Marcin Różyc



powrót


© Make It Funky Production
2009-2010