Janaina Tschäpe (USA)

Blood, Sea (2004)

Wideo
    www.janainatschape.net

Program:

Otwarcie wystawy  
Pawilon A  
Czwartek (18.03) Godzina 19.00  



Przyjmując kobiece ciało za muzę, Janaina Tschäpe bada w swoich obrazach, rysunkach, fotografiach i instalacjach wideo motywy ciała i krajobrazu, płci, śmierci, odnowy i transformacji. Doświadczenie płynące z odbioru prac Tschäpe jest niczym podróż przez wszechświaty wielopostaciowych krajobrazów pośród embrionalnych form, nieokreślonych stworzeń i egzotycznej botaniki. Są to zestawienia palimpsestów. Każde kolejne pociągnięcie pędzla, niczym piętno, pokrywa częściowo poprzedni ślad. W ten właśnie sposób powstają formy, a kolory zaczynają współgrać jako rezultat nakładania się warstw. Ich fizycznie, zmysłowe powierzchnie ustępują topologii misternie dobranych barw. Tworzą one wrażenie przebywania pod wodą lub owinięcia w przezroczystą pelerynę.

Janaina Tschäpe urodziła się w 1973 roku w Monachium w Niemczech, a wychowała się w Sao Paolo w Brazylii. Otrzymała licencjat sztuki na Hochschule fur Bilende Kuenste w Hamburgu i tytuł magistra w School of Visual Arts w Nowym Jorku. Prace Tschäpe prezentowano na rozlicznych wystawach na całym świecie, w tym w Nowym Jorku, Tokio, Sao Paolo, Londynie, Madrycie, Paryżu i Berlinie. Ostatnie projekty obejmują Contemporary Art Museum, St. Louis, Paço das Artes, São Paulo, Jeu de Paume, Paryż, Wexner Center for the Arts w Ohio, University of South Florida Contemporary Art Museum, Tampa, The 59th Minute with Creative Time in Times Square, Nowy Jork, Centre d’Art a Albi, Tuluza, Fotomuseum, Winthethur,  Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofia w Madrycie,  Irish Museum of Modern Art, Kunstmuseen Krefeld,  Kasama Nichido Museum of the Arts, Yokohama Civic Art Gallery, Palazzo delle Arti Napoli, Galeria de Cultura Laura Alvim, Roger Ballen South Africa, Instituto Paranaense de Arte, oraz International Center of Photography Triennial. Tschäpe obecnie mieszka i pracuje w Nowym Jorku oraz w Rio de Janeiro.

Aquatica Exotica
Uniwersum wykreowane przez artystkę Janainę Tschäpe zaprasza odbiorcę do równoległego świata o niejasnej skali – nieokreślonego zarówno w czasie jak i przestrzeni. Przypominające „Mikromegas” Woltera fantastyczne sceny, które artystka wyczarowuje, przełamują granice oraz płynnie mieszają się w kontinuum rozwoju i przemiany. Powtarzające się gesty stają się postaciami w wielkiej operze, która dotyka tematów ewolucji, płci, budowy mitu i historii. W końcu Tschäpe stawia wielkie pytania które niepokoją każdego z nas. Tak jak ujął to Gauguin: skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?

Blood, Sea
Wiosenna grota w parku South Florida zapewnia scenograficzny impuls dla tej wielkiej produkcji, lecz w żadnym wypadku nie jest początkiem gry. Mity o morskich syrenach, do których odnosi się "Blood, Sea" łączą rozliczne opowieści z wszelkich czasów i miejsc. Tysiące nieznanych wcześniej sworzeń z morskich głębin, schwytanych w rybackie sieci, zrodziły mityczne gawędy na których wzrosły historie o tych boginiach/ kreaturach.  Od zachodnioafrykańskich mitów Mami Wata (o ironio, antropolog Henry Drewal sugeruje, że można je przypisać do niemieckiego, dziewiętnastowiecznego oleodruku o indyjskich kobietach zaklinaczach węży), do wodnych duchów z irlandzkiej tradycji, trop syren morskich jest co najmniej nadokreślony. Tschäpe pierwotnie nawiązuje do swojej imienniczki, którą jest Orixa Iemanja z Candomble, czyli do brazylijskiej wersji jednej z wielu synkretycznych opisów powstałych w diasporze Yoruban. Jednakże, Lemanja jest tylko jedną z postaci w globalnym panteonie bogiń wodnych.

Obrazy syren o rozdwojonych ogonach, które zdobią fasady wiekowych domów w otoczonych lądem Alpach Szwajcarskich są świadectwem utrwalonego wizerunku tych kobiet-ryb.  Rozdwojony ogon reprezentuje hybrydową obecność zarówno bycia w domu, jak i poza nim, wieczną, podwójną tożsamość emigracji, a także enigmatyczną metaforę życia Tschäpe, pomiędzy tak kulturalnie oddalonymi od siebie miejscami jak Niemcy i Brazylia. Taka egzystencja stawia ją między logiką, a magią, między protestanckim racjonalizmem, a mistycznym światopoglądem z Candomble, wreszcie, między szarym lękiem lub północnym romantyzmem, a zmysłową elegancją południowej półkuli.

Ten wewnętrzny kulturalny paradoks pozwala Tschäpe płynnie działać zarówno jako podmiot i przedmiot, obserwator i pośrednik oraz umieszczać widza-uczestnika w pozycji modela etnograficznego. Zostało to jasno pokazane w "Blood, Sea", gdzie punkt widzenia obserwowany na fotografiach i wideo, zmienia się nieustannie- chwilami widz znajduje się na pokładzie statku i wciela się w rolę naukowca odkrywającego pierwotnie nieznaną formę życia. Innym razem, mamy zaszczyt obracać się wśród tych stworzeń, będąc niczym jedno z nich.

Prace te można łatwo odczytać jako krytyczny gest, który ma w zamyśle przezwyciężać nierówność płci, która stale prześladuje relacje międzyludzkie i zagradza drogę do w pełni oświeconego społeczeństwa. Byłoby łatwo połączyć mit o syrenach wszystkich kultur i okresów i stworzyć krytyczną, feministyczną etnografię badającą trop idealnej kobiety.
Ale zostawmy to komu innemu.

Choć praca ta może mieć początek w tych mitycznych historiach, przenika ona trop syren morskich i wstępuje do kosmicznego, i mikrokosmicznego królestwa znacznie szerszego zagadnienia – ewolucji. „The Power of 10” Eamesa, spirala Smithsona, „Galapagos” Vonneguta, „Mikromegas” Woltera i eksperymenty Tschäpe na alternatywnych ścieżkach ewolucji i wyimaginowanych światach, mogą stanowić rozliczne drogi dociekań. Każdy z tych gestów dąży do umieszczenia wielkiego w małym, skończonego w nieskończonym. Wybór przez Tschäpe „t zero” Italo Calvino potwierdza, że w jej dziełach chodzi o coś więcej niż tylko opowieści o syrenach. W królestwie ewolucji –  zmiany poprzez czas  –  podstawowe kwestie sztuki jednoczą się z elementarnymi zagadnieniami biologii ewolucyjnej –  mianowicie skalą i formą. „Blood, Sea” i rysunki Tschäpe wyrażają wspaniałą i fantastyczną taksonomię stworzeń i środowisk, które tak manipulują skalą, że nigdy nie wiadomo czy przedstawiana scena rozgrywa się w skali międzykomórkowej, czy międzygwiezdnej.

Wrażenie płynące z odbioru „Blood, Sea” jest, z założenia, hipnotyzujące. Stworzenia płyną leniwie przed kamerą, a cisza przerywana jest przez miękką, nadnaturalną i organiczną muzykę, która przypomina homeryckie syreny i echolokację waleni.  Powyżej, wodorosty rozpościerają się niby drzewa, jakieś ciało przekształca się w rdzawą plamę atramentu, wystrzykniętego przez ogromną mątwę, organizmy wydają się zacierać czas ewoluując przed naszymi oczami. Ten organicznie zaaranżowany balet faluje niczym narząd, który pompuje płyn. Widz traci punkt zaczepienia, gubi się i zapada w przestrzeni, tracąc całkowicie zdolność do określenia wielkości tych stworzeń. Czy ta cała laguna to jedynie mikroskopijny wgląd w najdrobniejszy szczegół zastawek tego narządu? Czy może scena ta rozgrywa się na skalę kosmiczną, gdzie każde przesuwające się ciało jest niczym gwiazda lub wszechświat? Te stworzenia to ucieleśnione eksperymenty z ewolucją. Tschäpe odgrywa rolę stworzyciela, a następnie wstawia swe dzieła do środowiska aby zobaczyć jak mogłoby wyglądać ich życie, niczym szkolny projekt naukowy, lecz na większą skalę. Funkcje organizmu takie jak ciąża, która wcześniej odbywały się wewnątrz, teraz zostały uzewnętrznione, zanika granica między ciałem a środowiskiem. Stworzenia realizują swoje ichtiologiczne zwyczaje godowe poprzez składanie jaj i traktowanie całego oceanu jak wód płodowych, czekając aż inne stworzenie pojawi się aby je zapłodnić. Można sobie wyobrazić jak szczerą radość musi czerpać artysta z tworzenia tej sztuki niczym na szalkach Petriego, jak i z tego gdy jej potomstwo jakiegokolwiek rodzaju zaczyna objawiać swoją naturę. Stworzenia wędrujące przez ten świat, przywodzą na myśl przerażające i bajecznie zabawne wspomnienie  Gregora Samsy Kafki, który zmaga się ze swoim nowym ciałem, niczym kreatury unoszące się bezczynnie, czy dźwigające swoje ciało poprzez plażę, nienawykłe do swojej nowo wyewoluowanej formy. Wyobraźmy sobie nasze kończyny rozrosłe na trzydzieści stóp, co radykalnie powiększyłoby ciało i pozwoliłoby mu zagarnąć większą przestrzeń, tak samo jak kreacje Tschäpe pozwalają na to jej kreaturom. I wyobraźmy sobie tę niezręczność, a jednocześnie radość i dyskomfort jaki towarzyszy powiększeniu ciała w ten sposób. Tak właśnie Tschäpe wyczarowuje dla widza iluzję cielesnej transformacji.
"Wydarzenia historyczne, podobnie jak ciała niebieskie, powstają zanim się objawią..."

George Kubler "The Shape of Time"

Artyści tacy jak Tschäpe - artyści o szerokim spojrzeniu – są dostrojeni do echa, gdzieś pomiędzy zdarzeniem a objawieniem. Być może z uchem przy ziemi, lub palcami na super-strunach, wyczuwają tę pulsację, nadają jej formę oraz tłumaczą te sygnały dla nas. Jest to oczywiście tym, co czynią wszyscy artyści –  konstruują fantastyczne światy równoległe, a następnie uczą się nich i wyszukują logiki, która dyktuje kształt i działanie tych światów. Mutacje Tschäpe wskazują na inne uniwersum, spekulując, że istnieje alternatywna ścieżka lub gałąź drzewa filogenetycznego. Wizualnie wyraża nasze wspólne dążenie do zrozumienia. Poprzez drążenie naszych szczątkowych cech i pragnień, wyraża zarówno przeszłość jak i przyszłość – naszego wspólnego popędu by przetrwać, naszej wspólnej kulturowej potrzeby by nawiązywać do przeszłości. Biolog ewolucyjny zapytany o podzielenie się wrażeniami z "Blood, Sea" Calvino, odparł krótko: "rzeczy się zmieniają". Walenie opuściły morze i wyszły na stały ląd. Później, jednakże, wróciły.
Być może i my również wrócimy.
Ann-Marie Russel

Tuscon, Arizona 2005

1. Paul Gauguin,  "Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?" 1897 Museum of Fine Arts, Boston.
2. Drewal, Henry John. 1988. Mermaids, Mirrors and Snake Charmers: Igbo Mami Wata Shrines. African Arts 21 (2):38-45, 96.
3. Podziękowania dla dr Annatiny Meischer za zdjęcia i przemyślenia na temat sztuki w miastach Sent i Ftan.
4. Kafka, Franz "Metamorfozy" (Schocken Books: New York, 1983) s. 92-95
5. Kubler, George "The shape of Time: Remarks on the History of Things" (Yale University Press: New Haven and London, 1962), s. 19.
6. Dr Derek Wildman i dr Monica Uddin, współpracujący z dr Morrisem Goodmanem odkryli niedawno więcej dowodów na poparcie twierdzeń Goodmana z 1962, dotyczących naszego pokrewieństwa z innymi naczelnymi. Autorzy stwierdzają: „Najbardziej oszczędne drzewo filogenetyczne, jakie może powstać na bazie naszych wyników wykazuje, że ludzie i szympansy są najbliższymi krewnymi, a nie szympansy i goryle. Ponadto, patrząc pod względem rozbieżności, istnieje mniej znaczących różnic między ludźmi a szympansami, niż między szympansami a gorylami." March 2 Proceedings of the National Academy of Sciences (vol. 101, no. 9)
7. Calvino bawi się tymi ideami poprzez swoje jednocześnie zabawne i przejmujące eseje „Cosmicomics", a w szczególności „Aqatic Uncle", w którym biedny narrator odkrywa, że jego wuj-ryba uwodzi jego narzeczoną, starając się przekonać ją do porzucenia życia ziemskiego i dołączenia do niego w oceanie. (Harcourt, Brace & Co.:  San Diego, New York, London,1968)
Szczególne podziękowania dla Wila Petersona za jego uwagi na temat budowy zwierząt, ewolucji waleni, włoskich metafizyków, syreniej erotyki, obyczajów amerykańskich turystów, kopulacji ryb i całej reszty.




© Make It Funky Production
2009-2010